Carmen wyslala mi juz dosyc dawno naparstki w ramach fejsbukowej wymianki swiatecznej. Jednej z dwoch w jakich uczestniczylam. Nie mialam jednak czasu, aby ja wczesniej pokazac.
Z tymi wymiankami, to jest jak z pudelkiem czekoladek, o ktorym mowil Forest Gump. Nigdy nie wiesz co ci sie trafi.
Wymianki te polegaja na tym, ze dostajemy niespodzianke od osoby, ktora do nas wysyla. Nie wybieramy sami naparstkow.
Czasami sa to trafione w nasz gust naparstki, a czasami nie. Ale to nasze ryzyko :).
Od Cameli dostalam 3 naparstki, pocztowke, przypinke w ksztalcie sowy oraz magnesik na lodowke.
Pierwszy naparstek to gliniana sowa.
Dwa kolejne pochodza z hiszpanskich miast:
Sant Feliu de Guixols
oraz Calonge.
Lubicie takie wymianki "niespodzianki"?
