Moj internetowy znajomy, o ktorym wspomialam w ostatnim wpisie, przywiozl mi rowniez piec naparstkow z syntetycznej zywicy.
Dwa pierwsze pochodza z Wloch, z Werony.
Dwa kolejne z Hiszpanii, z pieknej Walencji.
Ostatni naparstek zostal zakupiony w Maroko.
Bardzo lubie takie ten rodzaj naparstkow. A Wy?